Zestawienia i wnioski

Wnioski

Dobiegamy do końca pierwszej serii tej pracy. Czy ta seria zasługuje na tytuł »Wstępu do psychofizjologii normalnej?» Być może, że ten tytuł jest jeszcze przedwczesny, że ta praca nie przedstawia całości oczekiwanej i jest tylko zbiorem fragmentów. Ale —sądząc z dostępnej mi literatury — od czasu powszechnie znanej pracy Monakowa i Mourgue’a p. t. »L’introduction biologique à l’étude de la Neurologie et de la Psychopathologie», wydanej w roku 1928, nie było żadnej próby w większym stylu, aby ująć w jedną całość czynności układu nerwowego, fizyczne i psychiczne. Od czasu wyjścia tego dzieła w druku fizjologia układu nerwowego zrobiła tak wielkie postępy, wręcz przewrotowej natury, że nie można ich dzisiaj pomijać, jeśli się nie chce pozostawać w starych błędach. Te momenty przewrotowe nie umożliwiają jeszcze stworzenia całości psychofizjologicznej na podstawach dostatecznie mocnych, ale zmuszają nas jednak do rewizji niektórych poglądów jak najbardziej podstawowych i sprowadzają nas na nowe drogi, niewątpliwie lepiej prowadzące do upragnionej prawdy.

Drogi te są drogami ewolucji aktywności korowo-psychicznej, która jest psychofizyczną jednością czynnościową, tak samo jak osobnik żyjący. Źródłem, z którego wypływają pierwotne dynamizmy psychiczne, jest instynkt, gatunkowo kształtowany, osobniczo niezmienny, jak wszystkie mechanizmy podkorowe; przeciwnie, cala aktywność korowo-psychiczna jest nabywana w życiu osobniczym, dzięki mnemicznym własnościom kory, i pozostaje w stanie wiecznego postępu i wiecznej zmiany. Popędy instynktowe możemy podzielić — za przykładem szwajcarskich braci Brunów — na gatunkowo starsze (ustrojowe, tj. potrzeby fizjologiczne, do których my zaliczamy i instynkt płciowy) i gatunkowo młodsze: instynkt ciekawości (Pawłów) i instynkt stadny, już oderwane od bezpośrednich czynności ustrojo wych, już »sublimowane». Sublimacja libido jest więc wbrew teorii 

psychoanalitycznej procesem nie osobniczym, ale natury filogenetycznej. W filogenezie najwyższych szczebli rozwoju gatunkowego zostało stwierdzone zjawisko tak zwanej» wędrówki czynności ku przodowi» (Monak o w): podkorowe mechanizmy instynktu coraz bardziej zatracają swoje zdolności poznawcze i sprawności ruchowe; noworodek ludzki pod obu tymi względami jest istotą najbardziej bezradną na świecie, pozostają mu jedynie reakcje uczuciowe na bodźce obwodowe; a także dwa popędy gatunkowo młodsze: popęd poznawczy i ludzka postać popędu stadnego, czyli syntonia, współ- dźwięczenie uczuciowe z otoczeniem. Zdaje się, że będziemy bliżsi rzeczywistości, niż szkoła psychoanalityczna, jeżeli twierdzimy, że nie libido i nie żaden z rozwojowo starszych instynktów jest dynamicznym motorem ewolucji psychicznej, ale właśnie dwa instynkty młodsze: poznawczy i syntoniczny, przy czym popęd poznawczy kieruje ewolucją czynności intelektualnych, popęd zaś syntoniczny — ewolucją życia uczuciowego, charakterologiczną stroną psychizmów. Tutaj również tkwi przyczyna, dla której niedorozwoje psychiczne muszą być i są klasyfikowane przez wszystkich autorów na niedorozwoje intelektualne i na psychopatie.

Podczas studiów nad okresami normalnej ewolucji psychicznej dziecka nie widać również wcale rzekomo kierującej roli libido, natomiast stwierdzamy ilościowe i jakościowe przekształcenia czynności intelektualnych i uczuciowości. Różnice jakościowe występują tylko na różnych poziomach rozwoju psychicznego; różnice ilościowe znaj dujemy oczywiście i wewnątrz tego poziomu, czyli tego samego okresu ewolucji. Odróżniamy trzy podstawowe okresy ewolucji psychicznej. Pierwszy okres tej ewolucji zaczyna się około 3 miesiąca życia od słupa granicznego pomiędzy »czystym» instynktem a rozpoczynającym się życiem psychicznym pod postacią pierwszego odruchu warunkowego, i trwa do mniej więcej trzeciego roku życia, przynosząc coraz więcej nabytków psychicznych natury odruchowo warunkowej, coraz więcej poznania świata zewnętrznego i coraz więcej elementarnych hamulców psychicznych. Konkretnym obrazem psychizmów odruchowo-warunkowych jest pierwsza wypowiedź Osi. Drugi okres ewolucji psychicznej cechuje się rozwojem i panowaniem aktywności prelogicznej, która również jest skierowana przez uczucia izolowane i w której myślenie odbywa się w dalszym ciągu w symbolach wzrokowych, jak i w najwcześniejszym okresie ewolucji psychicznej. Natomiast różnicą, która radykalnie wyodrębnia aktywność prelogiczną od psychizmów odruchowo warunkowych, jest charakter odruchowy tych ostatnich i charakter intrapsychiczny aktywności prelogicznej. Slupem granicznym pomiędzy tymi dwoma okresami ewolucji psychicznej jest pierwsza zbiorowa reprodukcja wspomnień dziecięcych, dotycząca przeżyć z ostatnich dni i nie mająca charakteru odruchowego. Ten slup graniczny, który ujawnia rozpoczynające się życie intrapsychiczne, spotykamy zwykle kolo 3 roku życia; okres prelogicznego panowania kończy się koło 6—7 roku życia dziecka, po którym rozpoczyna się długotrwały, kilkanaście lat (do czasu pełnoletniości) trwający okres ewolucji psychizmów najwyższych, czyli myślenia logicznego i zespołów uczuciowych, mocno sprzężonych. Aktywność logiczno-sprzężona, wypływająca powoli z aktywności prelogicznej, podobnie jak ta ostatnia wyrasta z psychizmów odruchowo-warunkowych, jest krańcowym przeciwieństwem wszystkich podrzędnych dynamizmów mających charakter prelogiczny, a więc kierowanych przez uczucie izolowane, i odbywających się w symbolach wzrokowych, podczas gdy myślenie logiczne, sterowane przez uczuciowość sprzężoną, pozornie najsłabszą — zgodnie z prawem Ribota — odbywa się w symbolach wyrazowych.

Każdy z trzech okresów rozwoju psychicznego cechuje się aktywnością własną, która jest dla niego swoiście charakterystyczna. Ale każdy okres ewolucji psychicznej dziecka jest związany z pewnym jego wiekiem, który przychodzi, a potem bezpowrotnie przemija. Inaczej jest z aktywnością psychiczną, charakteryzującą każdy z tych okresów: okres mija wraz z odpowiednim wiekiem dziecka, ale stworzona w tym okresie aktywność trwa nadal.

Każda nowopowstała aktywność nieco przytłumia aktywność podrzędną, czyli powstałą w okresie poprzedzającym, ale bynajmniej nie przeszkadza istnieć jej nadal. W ten sposób w okresie pełnoletniości, gdy ewolucja psychiczna uległa już zakończeniu (żadne jakościowo nowe dynamizmy psychiczne ni. są już więcej tworzone), struktura aktywności psychicznej jest bardzo złożona, chociaż możemy ją sobie łatwo uprzytomnić przez obraz coraz dalej nawarstwiających się na siebie, jakościowo różnych dynamizmów psychicznych: noworodek ludzki do 3 miesiąca życia wykazuje aktywność tylko podkorowo-instynktową, na którą — w najwcześniejszym okresie rozwoju psychicznego — nawarstwiają się dodatkowo psychizmy odruchowości warunkowej, a w następnym okresie — psychizmy aktywności prelogicznej, a w końcu i logicznej. Fundamentem, na którym odbywa się aktywność psychiczna, jest życie ustrojowe tkanki nerwowej. Na poziomie podkorowym życie ustrojowe jest równocześnie instynktowe. Na poziomie korowym aktywność swoista kory powstaje dopiero jako nadbudowa energetyczna, jako kolejne, chronogenne nakładanie się jednych warstw mnemicznych na drugie, przez czas ewolucji psychicznej, tworzącej trzy swoiste dynamizmy, a także i po osiągnięciu pełnoletności, do końca życia — oczywiście już bez tworzenia swoistych, jakościowo nowych warstw psychicznych. Ale przez cały okres dojrzałości aktywność psychiczna jest zawsze synergią trzech równocześnie działających dynamizmów psychicznych (odruchowo-warunkowych, prelogicznych i logicznych), nie mówiąc już o dynamizmach podkorowo-instynktowych. Spróbujemy teraz rozważyć stronę fizjologiczną sprawy, w szczególności zaś, jak można sobie wyobrazić, że w tym samym, jednym narządzie korowym nie tylko powstaje aktywność psychiczna, tak bardzo różniąca się od czynności »czysto» fizjologicznych, ale — co więcej — ta aktywność psychiczna u człowieka dorosłego i zdrowego jest synergią, na którą składają się trzy równoczesne, jakościowo, ewolucyjnie i hierarchicznie różne dynamizmy psychiczne.

Układ nerwowy jest jedynym narządem w ustroju ludzkim, który wykazuje czynności tak bardzo rozbieżne, jak czynności fizyczne i czynności psychiczne. Dwoistość ta jest tym trudniejsza do zrozumienia, że do dzisiejszego dnia wielu fizjologów widzi tylko jedną swoistą cechę tkanki nerwowej, mianowicie przewodnictwo podrażnienia w łuku odruchowym, odruch. Dla klasycznego refleksologicznego kierunku w fizjologii nie istnieje żadna czynność układu nerwowego, istnieje tylko jego reakcja, tym silniejsza, im silniej działa bodziec, który ją wywołuje. Stąd wszelkie czynności układu nerwowego bez wyjątku muszą mieć zawsze charakter odruchów: prostych, łańcuchowych, złożonych, bezwarunkowych, czyli instynktowych, odruchów warunkowych, a wreszcie odruchów psychicznych, które Pawłów i jego szkoła zaliczają również do odruchów warunkowych.

Temu kierunkowi refleksologicznemu zawdzięczamy prawie całą naszą dzisiejszą wiedzę o układzie nerwowym. Ale z tej samej szkoły wyszły z biegiem lat badania, które coraz bardziej zaczęły podważać najgłębsze podstawy teorii refleksologicznej.

Już przed siedemdziecięciu laty (1875) najpierw jeden z badaczy angielskich, Caton, a po nim i niezależnie od niego dwaj polscy fizjolodzy, Adolf Beck i Napoleon Cybulski, doświadczalnie stwierdzili istnienie aktywności własnej kory mózgowej pod postacią, potencjałów elektrycznych, niezależnie od podrażnień dośrodkowych. Początkowo dalszy rozwój tych badań postępował żółwim krokiem naprzód. Ale w ciągu ostatnich kilkunastu lat przed drugą wojną światową wynalezienie aparatu, pozwalającego badać te potencjały w korze mózgowej przez powłoki skórne i kostne, spowodowało nadzwyczajny wzrost tych badań i utworzenie odrębnego działu neurofizjologii, mianowicie elektroencefalografii, która doszła do szeregu wyników bardzo ciekawych i mogących mieć pierwszorzędne znaczenie dla psychofizjologii i dla kliniki psychiatrycznej. Do najciekawszych wniosków należy stwierdzenie, że aktywność własna kory mózgowej istnieje, że jej nie ma u noworodka, że powstaje u dziecka pod postacią wykształconych fal alfa, takich jak stwierdzano u dorosłych, dopiero koło 8—9 roku życia, że zmiany w tych falach powstają zwłaszcza pod wpływem wzruszeń, silniejszych zainteresowań i podniet zewnętrznych, szczególnie wzrokowych, itd. Ale u głuptaków i psychicznie chorych badania te dotąd nie wykazały jeszcze żadnych różnic w stosunku do badań u ludzi zdrowych, z wyjątkiem zmian w padaczce. Jesteśmy jeszcze dopiero na początku tych obiecujących badań, ale w każdym razie już dzisiaj mamy prawo twierdzić, że mylne jest dawniejsze twierdzenie, że wszystkie czynności układu nerwowego są zawsze natury odruchowej, są zawsze tylko reakcją ponieważ doświadczalnie została stwierdzona także akcja własna kory mózgowej. Zachodzi tylko oczywiście konieczność wyjaśnienia po-chodzenia tych potencjałów i ich stosunku do aktywności psychicznej. Fakt tworzenia się tej aktywności własnej dopiero w życiu osobniczym dziecka i wykształcanie się fal alfa dopiero koło 8—9 roku jego życia zdaje się przemawiać za engraficznym charakterem ich genezy, zgodnie z zapatrywaniem tych autorów, którzy już od dawna uważali korę mózgową za akumulator energii nerwowej. Ale kumulowanie energii nerwowej jest procesem zachowawczym, mnemicznym, a nie przewodnictwem podrażnień w łuku odruchowym, które było uważane dawniej za jedyną cechę swoistą tkanki nerwowej. A także fale alfa, czy też może i inne istniejące jeszcze, są aktywnością ogólną, a więc znów przeciwstawną do przewodnictwa podrażnienia w poszczególnym luku odruchowym.

Podwaliny dawniejszych poglądów refleksologicznych zaczęły, się chwiać także ze strony najmniej spodziewanej, mianowicie ze strony badań nad samym odruchem. Mianowicie L. Lapicque stwierdził, że przewodnictwo podrażnienia odbywa się tylko przez drogi izochroniczne, czyli mające tę samą – pobudliwość, mierzoną za pomocą chronaksji , a nadto stwierdził, że neuron, pośredniczący w rdzeniu kręgowym pomiędzy neuronem dośrodkowym a odśrodkowym, ma inny rytm i inną chronaksję niż dwa pozostałe neurony luku odruchowego, mianowicie ma chronaksję większą, czyli pobudliwość mniejszą, wskutek czego przewodnictwo podrażnienia w łuku odruchowym może się odbyć tylko po dokonanym procesie tak zwanego sumowania się podrażnień, powtarzających się w ciągu pewnego czasu w określonych przerwach.

Okazuje się z tych stosunków, że — wbrew dawniejszym poglądom na przewodnictwo podrażnień, jako jedynej swoistej właściwości tkanki nerwowej — w samym łuku odruchowym, mianowicie w neuronie pośredniczącym stwierdzamy ten proces sumowania się podrażnień, który jest nie przewodnictwem, ale kumulowaniem, magazynowaniem energii nerwowej, która wzmaga pobudliwość neuronu pośredniczącego aż do chwili, w której powstaje izochronizm dróg, a przez to możliwość wyładowania w odruchu nagromadzonej energii. To gromadzenie energii jest właśnie engrafią, czyli jedną z faz procesu mnemicznego (pamięci fizjologicznej), obok fazy utajenia »engramów» i obok fazy ich ekforii, czyli przekształcenia stanu utajenia energii ponownie w jej stan dynamiczny.

Ściśle mówiąc, ten proces engraficzny należałoby nazywać nie sumowaniem się podrażnień, jak się to zwykle nazywa, ale sumowaniem się skutków’ podrażnień, ponieważ w rzeczywistości podrażnienia dopływające do neuronu pośredniczącego, bynajmniej się w nim nie sumują, ale energia tych dopływających podrażnień ulega w neuronie pośredniczącym przekształceniu i dopiero ta przekształcona, a więc już własna energia neuronu pośredniczącego ulega w nim kumulowaniu. Im bliżej poznajemy czynności układu nerwowego, tym częstsza się okazuje ta jego działalność transformatorska. Nasuwa się pyta nie, jaki może być cel biologiczny neuronu pośredniczącego i całego tego procesu mnemicznego, który się w nim odbywa podczas sumowania się skutków podrażnień? Lapicque sądzi, że opóźnienie odruchu, które powstaje wskutek sumowania się skutków podrażnień, ma na celu uzyskanie czasu, w ciągu którego mózgowie, albo inaczej siły własne układu nerwowego, mogą wywierać swój wpływ, nasilający lub hamujący, na odruch.

Dalszy wielki krok w kierunku nieco bliższego poznania tych stosunków zawdzięczamy szwajcarskiemu fizjologowi, W. R. Hessowi (1924) i uczniowi i następcy Pawłowa, Orbeliemu (1925).