Wczesny okres rozwoju psychicznego cz.2/2

Dziecko 2

Zwykle jednak mową nazywamy tylko te jej postacie, które są nabywane w życiu osobniczym i ulegają ewolucji, analogicznej do ewolucji rozumienia symbolów mowy. Proces nauki mówienia jest długi, trwa parę lub nawet kilka lat, i przyjęte jest dzielić go na trzy okresy: emocjonalno-popędowy, kojarzeniowo-reprodukcyjny i logiczno-rozumowy, a ponieważ nabywane w dwóch wcześniejszych okresach mechanizmy mówienia nie zanikają z chwilą powstania mechanizmu ewolucyjnie najpóźniejszego, więc stąd wynika, że wszystkie te trzy mechanizmy znajdujemy u człowieka dorosłego, u którego każdy z nich przejawia się w odrębnych stanach psychicznych. Pierwszy z nich z natury rzeczy zbliża się do dźwięków wydawanych już instynktowo, a częściowo wręcz zlewa się z nimi. Należą tu u dziecka wszelkiego rodzaju wykrzykniki (radości, gniewu, zdziwienia, rezygnacji, aprobaty), a nadto u dorosłych przekleństwa, mimowolne wyrazy zachwytu itp. Niektórzy autorowie zaliczają tu wyrażenia doskonale utarte przez częste powtarzanie, jak wyrazy »tak» i »nie», pozdrowienia, pożegnania itp., zdaje się, że niesłusznie, bo w tych wyrażeniach nie ma nic emocjonalno-popędowego, i w ewolucji mowy dziecięcej wyrażenia te bynajmniej nie należą do najwcześniejszych.

Przejściową fazą pomiędzy emocjonalno-popędowym a kojarzeniowo- reprodukcyjnym okresem jest tak zwane gaworzenie dziecka z samym sobą, występujące już w drugim kwartale jego życia i polegające na intonowaniu tego samego lub kilku dźwięków nieartykułowanych w sposób śpiewny lub zbliżający się do modulacji głosu dorosłych- podczas mówienia. Być może, że w gaworzeniu jest już coś z naśladownictwa mowy dorosłych, a może jest ono po prostu przejawem tylko ogólnej biologicznej konieczności wyładowywania nadmiaru energii dziecięcej za pośrednictwem wszystkich narządów ruchu, które są do jego dyspozycji i do których należy aparat mowy. Takie bezmyślne gaworzenie może się powtarzać u niektórych dzieci nawet 3- i 4-letnich, już wcale dobrze poza tym mówiących. Ale jego bezmyślny charakter świadczy o tym, że czynność gaworzenia — wbrew twierdzeniu niektórych autorów — jest ewolucyjnie niższa od pierwszych możliwości mówienia a zresztą i chronologicznie wcześniejsza.

Mówienie, we właściwym tego słowa znaczeniu, zaczyna się dopiero tam, gdzie jego motorem jest myśl, chociażby w jej najprymitywniejszej postaci jakiegoś przebłysku poznania, zabarwionego uczuciem dodatnim lub ujemnym. Dlatego wypowiadany przez dziecko wyraz, którego dźwięk w umyśle jego jest skojarzony z przedmiotem lub akcją, jest zawsze wyrazem jakiejś dążności dziecka. Dzisiejsi lingwiści zgodnie uważają za jednostkę mowy nie wyraz, ale zdanie, bo tylko to ostatnie zawiera w sobie myśl, która przenika mowę. Papuga, bezmyślnie powtarzająca kilka wyrazów, nie »mówi». I przeciwnie, jeżeli dziecko powtarza »liri-liri» (kukuryku), to ten dźwięk oznacza nie tylko pewne przedmioty, ale pewne tendencje dziecka, np. jest równoznaczny z powiedzeniem »daj kogucika» albo »zobacz go» (A. Mikulski ). Dźwięki, których dziecko w końcu pierwszego i w drugim roku swego życia zaczyna używać do określenia pewnych przedmiotów i czynności, a także swoich związanych z nimi pragnień, są już niewątpliwie mówieniem, są wprawdzie bardzo jeszcze prymitywną mową, ale jednak już mową, gdyż zawierają pewną treść myślową. Szuman słusznie zalicza pierwsze sylaby-symbole dziecka do wielozmysłowego kompleksu danego przedmiotu. Ale te symbole słuchowe różnią się od poprzednio omawianych wzrokowych tym, że dziecko może je samo wypowiedzieć i wkrótce się spostrzega, że przez to wypowiadanie może wpływać na osoby otaczające, może dojść do spełnienia swoich żądań, co staje się oczywiście czynnikiem, wzmacniającym dążność do wyćwiczenia się w sztuce mówienia. Pierwsze wyrazy, wypowiadane nieudolnie przez małe dziecko i kontrolowane przez słuchowe symbole, nabywane w drodze mechanizmu odruchowości warunkowej, są zatem ściśle związane nie tylko z tymi słuchowymi symbolami mowy, ale i z tendencjami dziecka, domagającymi się natychmiastowego zaspokojenia. W tym pierwszym okresie swego rozwoju mowa małego dziecka staje się już najdogodniejszym środkiem stawiania żądań otoczeniu.

Dziecko w wieku 18 do 24 miesięcy posiada już znaczny zasób słów, coraz lepiej artykułowanych, w których przeważają zawsze rzeczowniki, mniej jest czasowników i jeszcze mniej innych części mowy. Dziecko mające około dwóch lat zaczyna wypowiadać swoje myśli już w zdaniach, składających się z paru wyrazów, przy czym odmienia rzeczowniki i czasowniki. Rozwój mowy u poszczególnych dzieci, odbywający się zazwyczaj w drugim i trzecim roku ich życia, wykazuje zresztą już w warunkach normalnych duże różnice indywidualne, a niedorozwój mowy jest jedną z wybitnych cech zwłaszcza cięższych postaci oligofrenii. Jest to zupełnie zrozumiałe, bo jeśli podkreślane jest zwykle wielkie znaczenie mowy dla rozwoju intelektualnego, mowy, która w gotowych symbolach dostarcza dziecku wyniki zdobytej przez ludzkość wiedzy, to znowu postęp dziecka w rozumieniu mowy, w mówieniu, czytaniu i pisaniu, zależy od jego ogólnego rozwoju psychicznego, od rozległości jego zainteresowań, a bynajmniej nie od pamięci, jak to dawniej przypuszczano. Jeżeli więc mowę uważamy za sprawność, wytwarzaną przez ogólne dynamizmy psychiczne w biegu ich normalnego rozwoju, to zdaje się, że najbardziej naturalnym podziałem na etapy rozwojowe mowy będzie ten, który odpowiada etapom ewolucji dynamizmów psychicznych.

Zobaczymy w następnym rozdziale, że około 3 roku życia dziecka zaczynają, się rozwijać pierwotne dynamizmy intrapsychiczne, oderwane od wrażeń chwili bieżącej, których istnienie możemy stwierdzić tylko dzięki temu, że dziecko samo o nich opowiada. Mowa dziecka ma w tych opowiadaniach wciąż jeszcze charakter »kojarzeniowo-reprodukcyjny», według określenia Meumanna, a więc taki sam jak w najwcześniejszym okresie jej rozwoju; ale zobaczymy na przykładzie 25-miesięcznego dziecka, pod względem intelektualnym nieco przedwcześnie rozwijającego się, że dziecko reprodukuje tutaj już nie to, co słyszało od kogoś innego, i kojarzy ze sobą nie to, co widzi w danej chwili, ale reprodukuje i kojarzy to, co samo przeżywało w niedalekiej przeszłości, przy czym tu i ówdzie fantastycznie przekształca te przeżycia i fantastycznie je wiąże ze sobą w jedną całość, Z treści opowiadania zdaje się wynikać, że wspomnienia występują przede wszystkim wciąż jeszcze w symbolach wzrokowych, ale ich odtwarzanie w mowie w każdym razie świadczy o tym, że symbole mowy zaczynają grać pewną rolę w pierwotnych procesach intrapsychicznych dziecka, a symbole wzrokowe przestają odgrywać wyłączną rolę w myśleniu wewnętrznym dziecka.

Ostatni etap rozwoju mowy, mianowicie logiczno-rozumowy, zaczyna się około 6—7 roku życia dziecka. Jest to etap dynamizmów sprzężonych i myślenia abstrakcyjnego, dla którego symbole mowy są narzędziem idealnym, niezmiernie plastycznym, umożliwiającym najściślejszą analizę i najdalej idące uogólnienia, operowanie najbardziej złożonymi zjawiskami. Przewaga myślenia w symbolach wzrokowych zaczyna u dziecka w wieku szkolnym stopniowo ustępować na rzecz przewagi myślenia abstrakcyjnego, w symbolach mowy.