Scalająca rola układu wegetatywnego

Układ wegetatywny

Jak widzimy, do czynności układu nerwowego wegetatywnego należą, nie tylko bardzo różnego rodzaju odruchy wegetatywne, regulujące czynności ustrojowe, i nie tylko sternictwo czynności układu nerwowego zwierzęcego, ale także i specjalny rodzaj wrażeń natury afektywnej, wrażeń nociceptywnych (przykrych, bolesnych) i graticeptywnych (przyjemnych). Znajdujemy tu najrozmaitsze czynności wegetatywne: najprostsze, mające charakter elementarnych regulacji miejscowych, np. ze strony narządów nerwowych, ściennych; a także działanie na odległość, nie tylko w dawniejszym znaczeniu diaschizy Monakowa, tj. w znaczeniu wyjątków dotyczących tylko ostrych przypadków, ale w znaczeniu objawów reperkusyjnych, występujących w sprawach przewlekłych (M. B. Krol), np. zmiany chronaksji, w znaczeniu jej zwiększenia lub zmniejszenia, występujące w porażeniu połowiczym po stronie zdrowej. Ponieważ według Króla każdy proces chorobowy w układzie nerwowym ośrodkowym lub obwodowym doprowadza do zmian funkcyj narządów wegetatywnych, więc autor ten podstawową rolę w zjawiskach reperkusji przypisuje sieci nerwowej współczulnej, rozciągającej się na wszystkie narządy i tkanki, łączącej każdą część ze wszystkimi innymi częściami. Kroi staje tu na stanowisku teorii Lashleya, według której każda część mózgu posiada, oprócz swojej funkcji specjalnej, także funkcję niezróż nicowaną, »ułatwiającą», »ekwipotencjalną», dzięki której każda część kory może zastęplować inną i która może się odbywać za pomocą wszędzie obecnej sieci współczulnej. Właściwą sobie funkcję swoistą spełnia każde pole kory mózgowej za pomocą układu dróg długich, zwłaszcza układów projekcyjnych, mających swój początek w głębszych warstwach każdego pola (Dusser de Barenne).

Ażeby zrozumieć rolę układu wegetatywnego jako czynnika kierującego czynnościami układu nerwowego w ogóle, a więc i układu zwierzęcego, zachodzi konieczność stwierdzenia, czy istnieją takie stosunki morfologiczne pomiędzy tymi dwoma wielkimi układami, które by umożliwiały zrozumienie ich jedności czynnościowej pod kierownictwem układu wegetatywnego. Rzeczywiście, im dokładniej poznajemy stosunki czynnościowe i morfologiczne układów zwierzęcego i wegetatywnego, tym stosunki te okazują się bliższymi. Badania Apathyego, a także późniejsze holenderskich badaczy Bockego i Heringa, dotyczące »sieci końcowej» (le »reseau periterminal», wykazały ścisłe połączenie morfologiczne pomiędzy tkankami morfologicznie zróżnicowanymi. Większość aparatów zmysłowych końcowych, do których wnętrza wchodzi włókno o otoczce mielinowej i włókno nagie (Ruffini, Dogiel, Crevatin), kończące się siateczką daleko delikatniejszą aniżeli siateczka włókna mielinowego, jest znów jaskrawym morfologicznym dowodem ścisłości związków pomiędzy elementami zmysłowymi a elementami wegetatywnymi. Orbeli twierdzi, że wątpliwości, co do współczulnego charakteru nagiego włókna w narządach odbiorczych, zostały rozstrzygnięte w doświadczeniach przeprowadzonych wraz z Martynowem, w których u jednej grupy psów wycinano jednostronnie górny szyjny zwój współczulny, u drugiej zaś grupy przecinano również jednostronnie nerw językowy, druga strona u obu grup była kontrolna. Histologiczne badania kolb Krausego z błony śluzowej języka wykazało, że po stronie kontrolnej i włókna czuciowe, i włókna dodatkowe (nagie) są zabarwione normalnie, natomiast po stronie operowanej znaleziono tylko jeden rodzaj włókien zachowanych, mianowicie czuciowych w grupie psów, którym wycięto górny szyjny zwój, włókien zaś dodatkowych (nagich) w grupie psów, którym przecięto n. lingualis. Agduhr wykazał, że włókna nagie o podobnych delikatnych zakończeniach we włóknach mięśniowych są włóknami współczulnymi. W komórkach zwojów rdzeniowych znajdują autorzy podobne zlewanie się tkanek zróżnicowanych.

Włókna trzewiowe, które wchodzą do zwoju przez rami communicantes i przez nerwy rdzeniowe, obejmują swymi końcowymi rozgałęzieniami bądź komórki zwojowe o dośrodkowych włóknach osiowych, uważanych przez O. Foerstera za »właściwe drogi trzewiowe dośrodkowe», bądź też komórki zwojowe, których wypustka obwodowa dochodzi do skóry przez nerw rdzeniowy i których włókno osiowe centralne idzie przez korzonek tylny do rdzenia. Foerster dodaje, że, być może, podobne stosunki istnieją także w rogach tylnych rdzenia. W tych wszystkich przykładach mamy morfologiczną ilustrację stosunków, które panują prawdopodobnie nie tylko na obwodzie i w zwojach kręgowych, ale i na wyższych piętrach układu nerwowego, i które Lapicque ogólnikowo określa w zdaniu, że »mieszanina reakcyj życia ustrojowego i życia zwierzęcego jest regułą».

Goldstein1, wychodząc z założeń zupełnie innych aniżeli fizjologowie, mianowicie z obserwacji zjawisk patologicznych, dochodzi również do głębokiego przekonania o jedności czynnościowej ustroju w ogóle, a w szczególności układu nerwowego. Goldstein odrzuca wszelkie teorie czystej odruchowości, ponieważ reakcje stałe dają się stwierdzić tylko »podczas badania, możliwie najbardziej odległego od życia», badania, »w którym nie ma ustroju jako całości» i które wymaga »najściślejszego izolowania bodźca i reagującej części ustroju». Natomiast reakcje stają się zmienne, jeśli je badamy »w bardziej naturalnej sytuacji ustroju», w której ani bodźce, ani reagująca część ustroju nie są izolowane, gdyż równocześnie ze zmianą, wywołaną w odpowiedniej części układu nerwowego przez bodźce, następuje zawsze zmiana w całym pozostałym układzie (tworzenie kształtu» i »tła», według terminologii Goldsteina). W warunkach normalnych nie mamy zatem nigdy do czynienia z izolowaną reakcją jakiejś części ciała lub układu nerwowego, gdyż odpowiedź na bodziec jest zawsze reakcją całego ustroju i całego układu nerwowego; np. po nagłym rzuceniu światła na oko stwierdzamy nie tylko odruch źrenicy, ale także zmianę napięcia w zakresie narządów ruchowych i zmysłowych. Zresztą w warunkach patologicznych reakcja, np. w razie uszkodzenia kory mózgowej, w rzeczywistości nigdy nie jest lokalna, ogniskowa, ale zawsze jest także reakcją całego ustroju i całego układu nerwowego. Np. chorzy z całkowitym zniszczeniem okolicy fissurae calcarinae w jednej półkuli mózgowej, badani za pomocą perymetru, wykazują trwale ten sam obraz połowiczego niewidzenia; ale bynajmniej nie zachowują się tak, jak gdyby naprawdę nic nie widzieli np. w prawym polu ich widzenia. Szczegółowe badanie wykrywa, że chorzy bynajmniej nie mają połowy pola widzenia, ale mają takie pole widzenia, które się grupuje dokoła punktu środkowego na wszystkie strony, i u nich również — tak samo 1 jak u ludzi normalnych — miejsce najwyraźniejszego widzenia leży w środku obszaru widzenia, bo tylko w takich warunkach możliwe jest widzenie wyraźne. Chory podmiotowo ma poczucie gorszego widzenia, ale bynajmniej nie widzi połowy przedmiotów, albo mniej wyraźnie tylko po jednej stronie. U hemianoptyka miejsce anatomicznej maculae, ośrodka najlepszego widzenia, obejmuje inne miejsce siatkówki, położone bardziej obwodowo w stosunku do maculae, i staje się nowym miejscem najwyraźniejszego widzenia (tzn. pseudofovea). Stąd zmienia się teraz czynność każdego miejsca siatkówki, ośrodkowe miejsca działają teraz jak dawniej (normalnie) odwodowe, widzenie pogarsza się na obie strony (Fuchs). W hemianopsji, tak samo jak we wszelkich innych przypadkach patologicznych i normalnych, funkcja organizmu odbywa się według zasady możliwie najdoskonalszej sprawności. Według doświadczeń Jaenscha, jeżeli przedmiot, odtwarzający się obwodowo, z jakichkolwiek względów staje się dla nas bardziej istotnym, to miejsce obwodowe staje się teraz środkiem pola widzenia i zyskuje własności, które zresztą cechują tylko przedmioty odtwarzające się na macula, a mianowicie cechy przeżycia wrażenia »wprost przed nami», wrażenia postrzegania, wrażenia wyraźności. Albo inaczej: zmiana ta następuje pod wpływem działania naszej »uwagi», naszego nastawienia psychicznego. Goldstein specjalnie starał się znaleźć czynnik, który nadaje kierunek temu, co się dzieje w ustroju, i który działa obok bodźca zewnętrznego, powodując zmienność reakcji ustroju. Autor ten albo dochodzi do wniosku, że ten stosunek jest zupełnie niezrozumiały, albo określa *ten czynnik psychologicznymi terminami: »zamiar», wola», pomimo tego że stara się ich unikać jako pojęć stojących poza »ścisłą nauką». Ale Goldstein zdaje się przy tym nie spostrzegać, że za usuwanie psychizmów z jego rozważań może go spotkać ten sam zarzut, z którym on występuje przeciwko refleksologicznym badaczom procesów hamowania, nasilania, przełączania itd.; zadowalają się oni »nadzwyczaj subtelną i cudownie dokładną pracą częściową», w której jednak »ustrój jako całość w ich konkretnej pracy właściwie nigdy nie występuje». Mourgue słusznie zarzucił Goldsteinowi nadmiernie statyczny charakter jego poglądów i błąd, polegający na nieuznawaniu instynktu. I rzeczywiście, należy sprawę postawić jasno: życie bez instynktu i bez psychizmów nie jest pełnią życia, każda reakcja organizmu na bodziec zewnętrzny, w której instynkt lub psychizmy nie biorą udziału, jest reakcją tylko częściową. Jeżeli więc stoimy na stanowisku psychofizycznej jedności ustroju, to nie mamy prawa mówić o reakcjach ustroju jako całości tam, gdzie w reakcjach nie stwierdzamy działania instynktu lub psychizmów. Mamy zatem do wyboru albo badać w sposób »ściśle naukowy» tylko reakcje izolowane i wtedy musimy uświadamiać sobie jasno, że na tej drodze badań tylko »częściowych», »możliwie najdalszych od życia naturalnego», nie dojdziemy nigdy do zrozumienia żadnej reakcji ustroju jako całości, albo nie poprzestawać na ujmowaniu organizmu jako bezdusznej maszyny i jego stałych reakcji i badać ustrój naprawdę jako całość, a więc nie wyłączając z niej aktywności instynktowej i psychicznej, których wprawdzie nie możemy badać w sposób równie ściśle naukowy jak odruchy, ale których działanie jest właśnie na próżno poszukiwanym przez fizjologów i neurologów czynnikiem scalającym izolowane wpływy współczesne w jedną całość i decydującym w sposób wybiórczy o tym, która z możliwych i zmiennych reakcji ma być zrealizowana w danych warunkach.