Instynkt człowieka – wstęp

Człowiek

Wobec wielkich przekształceń, dokonywanych w instynkcie przez wędrówkę czynności ku przodowi, instynkt człowieka różni się znacznie od typu dziedzicznych nastawień zwierząt, zwłaszcza niższych; ale jako wytwór rozwoju gatunkowego i tej wędrówki może być tylko na ich tle należycie rozumiany.

Otóż na tle tego rozwoju gatunków wyraźnie się zarysowują dwa fakty, cechujące w sposób swoisty instynkt człowieka: 1) zanikanie gnozji i sprawności ruchowych, o którym była mowa w poprzednim rozdziale, i 2) zachowanie w całej pełni ośrodkowego człona nastawień instynktowych, mianowicie aktywności własnej, dążności dziedziczonych, które u człowieka mają wybitny charakter dynamizmów uczuciowych, o których dotąd w ogóle najmniej mówiliśmy.

Stopniowe zanikanie bocznych członów nastawień instynktowych było biologiczną koniecznością we wszystkich tych przypadkach, gdzie złożoność i zmienność warunków życiowych doprowadzała do sytuacji, w których reakcje instynktowe, pomimo ich plastyczności, nie dawały zwierzęciu możności należytego przystosowywania się do zmienności świata zewnętrznego. Tam gdzie plastyczność instynktu gatunkowego okazywała się niedostateczna, musiała powstawać — dla zachowania osobnika i gatunku — dążność do udoskonalenia innego sposobu przystosowywania się do zmiennych warunków środowiska. ‚Tym innym sposobem było gromadzenie i wykorzystywanie doświadczeń nie tylko gatunkowych, utrwalonych w sposób niezmienny w nastawieniach dziedzicznych, ale i doświadczeń osobniczych, czyli wykorzystywanie do celów przystosowywania się nie tylko pamięci biologicznej dziedzicznej, ale i pamięci biologicznej osobniczej, którą w tej pracy uważamy — zgodnie z poglądem R. Semona — za drugą, obok przewodnictwa podrażnień, powszechną cechę tkanki żyjącej, zwłaszcza zaś tkanki nerwowej. Jeżeli dzisiejsza biologia stoi na stanowisku, że konieczności życiowe wpływają na przekształcanie czynności i że nowa czynność stwarza nowe narządy anatomiczne, to wydaje się dopuszczalne przypuszczenie, że życiowa konieczność udoskonalenia drugiej powszechnej cechy ośrodkowego układu nerwowego, mianowicie biologicznej pamięci osobniczej, doprowadziła w dziejach rozwoju gatunków do stworzenia nowego narządu anatomicznego, półkul mózgowych, który stał się swoistym narządem do gromadzenia i opracowywania własnych, osobniczych doświadczeń życiowych, najlepiej umożliwiających dokładne przystosowywanie się do zmiennych warunków środowiska. W każdym razie faktem jest, że doskonalenie tych czynności mnemiczno-osobniczych idzie równolegle z morfologicznym rozwojem i cytoarchitektonicznym zróżnicowaniem półkul mózgowych.

Ale praca półkul mózgowych byłaby zupełnie niemożliwa, a przynajmniej zupełnie bezowocna i bezcelowa, gdyby równocześnie nie ulegały pewnej zmianie wstecznej czynności instynktowe, a więc podkorowe. Czynności kory mózgowej nie miałyby żadnej wartości biologicznej, gdyby każde nastawienie instynktowe w dalszym ciągu musiało na odpowiednią podnietę zewnętrzną natychmiast reagować z góry określoną odpowiedzią ruchową. Toteż wędrówka czynności ku przodowi rozpoczyna się w tym okresie filogenezy, w którym rozwój sprawności instynktowych doprowadza do szkodliwego nadmiaru tej sprawności i zachodzi konieczność pewnego jej ograniczenia. Widzieliśmy, że u ryb chrzęstnokostnych półkule mózgowe nie pełnią jeszcze żadnych czynności gnostycznych ani ruchowych, które się umiejscawiają u nich w podkorowych ośrodkach mechanizmów instynktowych. Ale już u ryb pełnią funkcję hamującą nadmierną szybkość reakcji instynktowych, która zostaje wyzwolona i występuje u ryb, pozbawionych półkul mózgowych. U ryb półkule mózgowe zdają się być zatem przede wszystkim zbiornikiem, gromadzącym pewien nadmiar dynamicznych sił instynktowych ośrodków podkorowych, bez ich przekształcania, przez co umożliwiona zostaje większa ostrożność i przezorność reakcji, a także użytkowanie zapasowej energii półkul w razach wyjątkowej potrzeby, wymagającej większego wysiłku. Półkule są tu już zatem regulatorem podziału zapasów energetycznych, ale regulatorem natury jeszcze biernej. W miarę postępującej ewolucji wędrówki czynności ku przodowi i w miarę morfologicznego rozwoju i różnicowania się kory mózgowej, jej czynności stają się coraz bardziej złożone, coraz bardziej zróżnicowane i wreszcie stają się nie tylko coraz bardziej samodzielne, niezależne od dynamizmów podkorowo-instynktowych, ale coraz wyraźniej obejmują nad nimi kontrolę i zwierzchnie kierownictwo. Ale — podkreślamy to raz jeszcze — nawet bardzo znaczne narastanie zapasów energetycznych kory nie mogłoby nigdy doprowadzić do ich roli kierowniczej, której spełnienie wymaga zawsze pewnego czasu, gdyby przed upływem tego czasu była dokonywana reakcja instynktowa, z natury swej bezpośrednio, natychmiast odpowiadająca na podnietę czynnością ruchową. Otóż jest rzeczą jasną, że stopniowe zanikanie gnozji i sprawności ruchowych instynktu coraz bardziej utrudnia a w końcowych stadiach wędrówki czynności ku przodowi wręcz uniemożliwia natychmiastowe oddziaływanie instynktu na podniety, natomiast umożliwia osobnicze nabywanie utraconej gnozji i utraconych sprawności ruchowych i w ogóle rozwój czynności psychicznych, gdyż historia wędrówki czynności ku przodowi w rzeczywistości jest historią wzajemnego stosunku dynamizmów podkorowo-instynktowych do dynamizmów korowo-psychicznych, jest historią wędrówki ku przodowi kierownictwa neurodynamicznego, a nie tylko bocznych składników nastawień instynktowych, tj. gnozji i sprawności ruchowych. Jeżeli powyższe wywody w tym miejscu mogą się wydawać teoretyzowaniem, nie mającym dostatecznych uzasadnień, to w rozdziale o ewolucji czynności nerwowych przekonamy się, że nasz pogląd znajduje doświadczalno-fizjologiczne mocne podstawy już w obrębie odruchów rdzeniowych, na które dzisiaj musimy się zapatrywać zupełnie inaczej, niż ujmowała je dawniejsza klasyczna teoria odruchów.